czwartek, 11 sierpnia 2011

Z uśmiechem

Lubię ludzi.
Lubię kontakt z nimi. 
Lubię wspólne spotkania, rozmowy, choćby o pogodzie, o zwykłych sprawach  czy o,  takie:

Siłownia
Ćwiczymy, trochę się katujemy, ale jest fajnie. Jedna z koleżanek staje w rozkroku układając ręce na biodrach. Patrzy na tablicę z rozpiską kolejnych ćwiczeń. Przez chwilę nic nie mówi, ale zaraz potem słyszymy jej pytanie:

-Eeeej … a co to znaczy… „unoszenie sztangielek bokiem do poziomu w opadzie?”…
To że się odezwała i zadała pytanie, to każdy słyszy. Ale każdy jest zaaferowany własnym ćwiczeniem bądź liczy powtórzenia. W dodatku pytanie wydaje się nazbyt skomplikowanie w obliczu wysiłku, jaki w tej chwili wykonuje. W końcu odzywa się Marek:

-Wiesz, trochę mi to przypomina nagłówek artykułu z dawnej „Trybuny Ludu”… - „członek z ramienia partii wychodzący na czoło”…
Wszyscy przestajemy ćwiczyć i wspólnie pękamy ze śmiechu.



wtorek, 9 sierpnia 2011

Zamigotał Świat

Dziś ode mnie – dla Was refleksyjna i nastrojowa piosenka.

Mnie osobiście – kojarzy się ona z pięknym ciepłym latem, morską wodą, regatami i moją przyjaciółką Sylwią.

Poza tym przynosi ona wspomnienie beztroski, lekkości ducha i miłości. Tej, mojego życia.

A wszystko to od Varius Manx i najprawdziwszej dziewczyny z cudownym głosem, Anity Lipnickiej.

Ech... - to były czasy, to była muzyka.

I te prawdziwe słowa – w każdym z nich jest tak głębokie przesłanie. Ponadczasowe.

„Powiedz ile jeszcze spadnie gwiazd
Zanim odgadniemy noc
Ile serc uniesie stary świat
Zanim się obróci w proch
Powiedz jakich trzeba użyć słów
By powstrzymać ludzkie łzy
Ile jeszcze trzeba odkryć prawd
By prawdziwie zacząć żyć…

„…Coraz więcej ludzi, coraz mniej nas…”

Ewentualną interpretację tekstu pozostawiam każdemu z Was:)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Córeczki


"Dzieci wnoszą w życie ich rodziców wiele słonecznych chwil, ale również wiele nowych, nieoczekiwanych wyzwań"

One dwie. 

Pierwsza, najstarsza, wiedzie prym, w każdej dziedzinie i z racji tego, że jest starsza, ciągnąc za sobą małą dłoń siostrzyczki. Pokazuje Jej świat w sposób koleżeński, choć czasem zrozumiały co najmniej dla siedmiolatków. Tłumaczy, wzrusza ramionami, wzdycha, podnosi wzrok ku niebu…  śmieje się, wygłupia, kładzie na podłodze, skacze, improwizuje, naśladuje. Jest pełna dziecięcej prostoty, beztroski i bezpośredniości. Pokazuje Agatce karteczki ze zwierzątkami, mówiąc:

-Kim jesteś? Bo ja jestem tymi trzema kotkami a Ty tymi dwoma pieskami. A które pieski Ci się najbardziej podobają? Bo mi te małe.

-No, podaj mi tę piłkę, no rzuć, no chodź, no usiądź… nie siadaj, mama weź ją!!!

Kochana, pomocna, rezolutna, czasem rozumiejąca-o-pięć-minut-za-późno, gdy mama musi prosić o coś dwa razy, (razy trzy:)). Bardzo troszczy się o siostrzyczkę. Pomoże Mamie - wyrzuci śmieci, wyskoczy do sklepu, podejdzie do sąsiadki po klucz do suszarni. Coraz bardziej mądrzejsza, coraz bardziej „dorosła”. Mówi o sobie „Siostra”.


Druga, Młodsza, chłonąca otaczający świat całym swoim malutkim jestestwem. Świat poznaje szybko, szybciej aniżeli Starsza kiedyś w jej wieku. Tak szybko jak dzieją się rzeczy wokół niej za sprawą Starszej. Z zapałem zabiera się za pudełko z kredkami, którymi to maluje siebie i wszystko wokół. Chyba, że zdąży dobiec mama lub inny ktoś. Łapie się za telefon Młodej i z powagą mówi swoje „Ało?”, dobiera się do jej rolek, kapci, gier, plecaka, książek, lalek… Z upodobaniem próbuje „wyjąć” z gazetki zabawkę czy też wózki dziecięce z gazety o dzieciach. Prosi o to rodzica. Próbuje „odpiąć” rzepy w całkowicie gumowych butach lalki:)
Rozbraja nas! Myśli, obserwuje, i tak wiele rozumie. Tuli się do Starszej, a uśmiech nie schodzi z jej buźki.


One dwie.

Są zupełnie różne. "Chowają się" - każda zupełnie inaczej. Obie są na swój sposób cudowne i wyjątkowe. Moje kochane córeczki.